Wprowadzenie zespołów na murawę w asyście adeptów futbolu z miejscowej „Akademii” i prezentacja miły oprawę godną finału. Ten po pierwszym gwizdku arbitra rozpoczął się od próby ataków w wykonaniu obu drużyn. Od początku dała się zauważyć przewaga umiejętności technicznych zabrzan. Braki te gospodarze nadrabiali walecznością i nieustępliwością, co sprawiło, że gra była wyrównana. Mało tego, w 22 minucie podopieczni trenera Mateusza Zdrzałka wywalczyli rzut wolny, po którym Krzysztof Grzegorz umieścił piłkę w siatce i niespodziewane prowadzenie objął Gwarek. Niestety, nie potrafił „dowieźć” go do przerwy. W 38 minucie zabrzanie przeprowadzili akcję prawą stroną, „wrzucili” piłkę w pole karne, gdzie obrońcy dali zbyt dużo swobody Jakubowi Jeleniowi, który pokonał Maksymiliana Ćwika.
Prawdziwa gra zaczęła się po przerwie. Gospodarze widząc, że „nie taki diabeł straszny…”, ruszyli do zdecydowanych ataków. W 54 minucie wykorzystując „zabawę” piłką obrońców Górnika we własnym polu karnym, przejęli ją i tylko brak zdecydowania sprawił, że nie umieścili jej w siatce. Ale co się odwlecze… Cztery minuty później, po akcji prawą stroną, w polu karnym zabrzan powstało małe zamieszanie, z którego skorzystał Dominik Miłek, zdobywając strzałem w „długi” róg drugiego gola dla Gwarka. Ta bramka uskrzydliła miejscowych, którzy poszli „za ciosem”, podwyższając w 62 minucie prowadzenie na 3:1, a strzelcem bramki był ponownie Miłek. Niespodzianka wisiała w powietrzu. Ale do tego potrzebne było wyrachowanie, którego gospodarzom zabrakło. W 69 minucie niefrasobliwość obrońców sprawiła, że goście „złapali kontakt”, a strzelec me gola, pomimo interwencji Ćwika był Jakub Hurny. Minutę później golkiper Gwarka uchronił swój zespół od straty kolejnej bramki, a po kolejnych 60 sekundach, jego koledzy z pola stracili piłkę, rywale wyprowadzili kontrę, podczas której obrońcy w „juniorski” sposób sfaulowali w polu karnym napastnika, za co sędzia podyktował karnego. I choć Ćwik wyczuł intencję Dawida Niedźwiedzkiego, to piłka wylądowała w bramce. Mecz zaczął się od nowa. Ale tym razem z przewagą gości, których raz zatrzymał Ćwik, a raz trafili w słupek. Po 90 minutach był remis, ale sędzia doliczył pięć minut gry. I kiedy wszyscy szykowali się na konkurs rzutów karnych, słabnący w oczach ornontowiczanie pozwolili wyprowadzić kolejną kontrę, którą zdobyciem czwartego gola zakończył Samuel Quainoo. Puchar pojechał do Zabrza!
Gwarek Ornontowice – Górnik II Zabrze 3:4 (1:1)
Gwarek: Ćwik – Majeranowski, Jabłoński, Miłek (87 Kąkol), Borycka, Sewerin, Grzegorz, Kowalik, Pilch, Kasprzyk (76 Miczka), Rudzki (80 Szubert).
Trener: Mateusz Zdrzałek.
Bramki: Miłek 2 – 58 i 62 min. Grzegorz – 22 min.
Napisz komentarz
Komentarze