Nasza Gazeta

Zdrada i rozpad

Oceń ten artykuł
(1 głos)
Dział:: WYDARZENIA

W tej kadencji jeszcze nie było tak emocjonującej sesji Rady Powiatu. Stanowisko stracił przewodniczący Adam Lewandowski. Zastąpił go Eryk Muszer. Przewidywaliśmy taki scenariusz w listopadowym numerze „Naszej Gazety”.

Zresztą na tę publikację poskarżył się Józef Mrowiec, który poprowadził „odwoławczą” część sesji. Dziękujemy radnemu za pamięć, bo dla gazety bezcenna jest darmowa reklama w tak prestiżowej grupie docelowej, jak władze powiatu. Sławny artykuł nosił tytuł: „Kto zdradzi?”.Teraz już wiadomo. Do listopadowej sesji władzę w powiecie sprawowała koalicja ugrupowań: Prawo i Sprawiedliwość, Gminy Ziemi Mikołowskiej oraz Dla Gminy i Powiatu. Mieli jedenastu radnych. Opozycja zbudowana z Platformy Obywatelskiej, Forum Samorządowego, Obywatelskiego Komitetu Samorządowego i Polskiego Stronnictwa Ludowego mogła liczyć na dziesięć szabel. Ta krucha przewaga pozwoliła utrzymać się koalicji przez trzy lata. Dwa razy opozycja próbowała odwołać Adama Lewandowskiego i dwukrotnie zabrakło jej głosów. Stało się jasne, że koalicję może rozbić tylko ktoś z wewnątrz. W tej roli wystąpił Bogdan Tkocz z klubu PiS. To on otwierał listę siedmiorga radnych, którzy podpisali się pod wnioskiem o odwołanie Lewandowskiego. W tej sytuacji wynik głosowania wydał się przesądzony tym bardziej, że opozycja stawiła się na listopadowej sesji w komplecie i bojowych nastrojach. Nie chcąc bronić przegranej sprawy za odwołaniem przewodniczącego zagłosowali także koalicjanci z GZM i GiP. Głosowanie było oczywiście tajne, ale znając wyniki i układy sił nietrudno ustalić, kto i jak głosował. Lewandowskiego odwołano stosunkiem głosów 16 do 4. Tym samym rozpadła się koalicja rządząca powiatem od wyborów w 2014 roku. Kto na tym zyska? Na pewno opozycja. Platforma Obywatelska dostała od Bogdana Tkocza prezent na gwiazdkę w postaci odwołania ważnego w powiecie polityka Prawa i Sprawiedliwości. Paradoksalnie, mógł na tym wygrać także sam Adam Lewandowski. Nie było tajemnicą, że w koalicji czasami zgrzytało, a jego relacje ze starostą Henrykiem Jaroszkiem nie zawsze przypominały sielankę. Lewandowski nie musi już robić dobrej miny do złej gry. PiS może wykorzystać tę sytuację i rozpocząć budowę bloku opartego na krytyce „układów” w powiecie. Za niespełna rok odbędą się wybory samorządowe. PiS nie musi się już martwić o dobry motyw przewodni do kampanii. Kto stracił? Na pewno Bogdan Tkocz. Jeżeli ktoś po trzech latach współpracy pokazuje swoim koleżankom i kolegom środkowy palec, zawsze jest ryzyko, że takie zachowanie weszło mu w krew. Żadne ugrupowanie raczej nie zaproponuje mu startu w wyborach, aby uniknąć tarapatów, jakie przeżywa teraz PiS. Największym przegranym tej sytuacji jest starosta Henryk Jaroszek. Do tej pory miał jedną opozycję z PO na czele. Teraz, jako drugi przeciwnik, doszedł PiS. Kluby GZM i GiP liczą w sumie sześcioro radnych. To za mało, aby cokolwiek przeforsować, a przed władzami powiatu są dwa ważne głosowania. Najpierw budżet, a później absolutorium. Henryk Jaroszek, jeżeli chce w miarę normalnie rządzić, musi przebudować zarząd powiatu i wejść z kimś w układ. Więcej na temat politycznego zamieszania w powiecie napiszemy w grudniowym numerze „Naszej Gazety”.

Bogdan Tkocz, sprawca całego zamieszania. Foto. facebook.com

Czytany 786 razy Ostatnio zmieniany Piątek, 01 grudzień 2017 11:57

Nasza Gazeta

EKO POWIAT