Nasza Gazeta

Obcym płacą, swoich przeganiają

Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Dział:: WYDARZENIA

Kolejny skandal w AKS Mikołów. Za pieniądze mikołowskich podatników swoje sportowe pasje realizują tenisiści stołowi z Rudy Śląskiej. Aby w ping-ponga mogli grać młodzi zawodnicy z Mikołowa, rodzice muszą się zrzucać na wynajęcie sali.

 

Wracamy do sytuacji w AKS Mikołów, bo ta historia zdaje się nie mieć końca. Od trzech lat trwa próba ustalenia, do kogo należy władza w klubie. Do „starego” zarządu, wpisanego do Krajowego Rejestru Sądowego, czy do Krzysztofa Janeczka, który - zdaniem jego oponentów - nielegalnie rządzi od 2015 roku. W tej sprawie zapadło już kilka wyroków sądowych. Wszystkie na niekorzyść Janeczka. W ubiegłym miesiącu pisaliśmy, że coś drgnęło, ponieważ sąd wyznaczył dla klubu kuratora, który ma uporządkować sprawy i doprowadzić do zwołania Walnego Zgromadzenia Członków. Tymczasem Krzysztof Janeczek odwołał się od tej decyzji i znów zyskał trochę czasu. Wszystkiemu przyglądają się z boku władze Mikołowa, choć przecież działalność klubu finansowana jest z budżetu miasta. Mikołowianie z własnych kieszeni wydają rocznie 400 tys. zł na utrzymanie AKS. W poprzednich publikacjach pytaliśmy burmistrza i dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji o ich ocenę sytuacji w klubie. Zawsze padały słowa, że nadrzędnym zadaniem miasta i MOSiR jest dbałość o to, aby jak najwięcej, zwłaszcza młodych mikołowian, uprawiało sport.

 

Jak te deklaracje mają się do sytuacji młodych tenisistów stołowych?

 

W AKS Mikołów młodzieżą uprawiającą tę dyscyplinę sportu od lat zajmuje się Adam Michalik. Kiedy władzę w klubie przejął Krzysztof Janeczek wprowadził zmiany także w sekcji ping-ponga. Zrezygnował z usług doświadczonego szkoleniowca i sprowadził zawodników, m.in. z Rudy Śląskiej. Teoretycznie mieli być trenerami, praktycznie ich rola sprowadza się do uczestnictwa w rozgrywkach ligowych w barwach AKS. Dostają za to pieniądze. Mimo rudzkiego „desantu” Michalik nie odpuścił. Nie przestał trenować mikołowskiej młodzieży, a od 2016 roku sam płaci za startowe i ponosi koszty przejazdu zawodników.

 

W czerwcu rodzice uznali, że przebrała się miarka i napisali list do burmistrza Stanisława Piechuli.

 

- W związku z wypłaceniem przez MOSiR dla trenerów zatrudnionych przez Janeczka, którzy od 01.09.2017 do 24.06.2018 mieli być trenerami naszych dzieci, żądamy zwrotu tych wypłaconych pieniędzy, gdyż nigdy nie trenowali naszych dzieci pojawiając się na treningach 2-3 raz w miesiącu i grając między sobą. Jeżeli nie nastąpi zwrot tych pieniędzy, zwrócimy się do Prokuratury Okręgowej i CBA, aby wyjaśniły tę sprawę - pod listem podpisało się kilkunastu rodziców.

 

Ta korespondencja pozostała bez echa, za to Adama Michalika i jego podopiecznych spotkała kolejna szykana.

 

Sekcja tenisa stołowego AKS Mikołów od 30 lat trenuje w sali przy II Liceum Ogólnokształcącym im. Witolda Pileckiego. Tam są stoły i całe zaplecze szkoleniowe. Trenowali tam sprowadzeni przez Janeczka zawodowcy z innych miast oraz młodzież pod okiem Michalika. Od września pierwszy skład przeprowadził się do sali w Borowej Wsi. Młodzież, która jak zawsze przyszła na trening do „Pileckiego”, została odprawiona z kwitkiem. Rodzice i trener poprosili o interwencję MOSiR, ale tam usłyszeli, że ta decyzja należy do władz AKS Mikołów, czyli do… Janeczka.

 

Szkoły średnie znajdują się w kompetencjach powiatu. Skierowano więc pismo do starosty Henryka Jaroszka.

 

- Zwracamy się z prośbą do organu nadzorującego II LO, żeby do czasu uregulowania przez kuratora sytuacji prawnej w klubie AKS Mikołów, o udostępnienie sali gimnastycznej dla dzieci z Mikołowa trenujących tenis stołowy z trenerem Adamem Michalikiem. Na chwilę obecną bezpłatne udostępnienie sali pozwoli na kontynuację rozwijania pasji sportowych dzieci, jak również podtrzyma wieloletnią tradycję współpracy klubu z II LO.

 

Za kilka dni przyszła odpowiedź od starosty Henryka Jaroszka.

 

- Starostwo Powiatowe w Mikołowie informuje, że nie wyrażono zgody na bezpłatne udostępnienie ssali gimnastycznej w II LO im. Rotmistrza Witolda Pileckiego.

 

W tej sytuacji rodzice zrzucili się na komercyjne użyczenie sali. Kosztuje to 800 zł miesięcznie.

 

Jerzy Filar

 

Rodzice napisali też kolejny, tym razem otwarty list, który publikujemy w całości. Tytuł pochodzi od autorów pisma.

Burmistrz hojnym sponsorem AKS Mikołów, ale dlaczego kosztem naszych pociech?

 

Na przykładzie sekcji tenisa stołowego w AKS chcemy pokazać, jak funkcjonuje proceder wyciągania pieniędzy przekazanych przez Gminę na inne cele niż te, które są określone Uchwałą nr X/203/2015 o trybie organizacji i finansowania sportu Gminy Mikołów.

 

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji zatrudniał i zatrudnia zawodników zamieszkałych w Rudzie Śląskiej, a nawet w Krakowie, jako instruktorów do prowadzenia zajęć szkoleniowych w grupach młodzieżowych. Osoby te nie prowadząc żadnych zajęć z dziećmi, nie biorą udziału jako opiekunowie w zawodach, a będąc jedynie zawodnikami sekcji tenisa stołowego AKS Mikołów, pobierali i pobierają wynagrodzenia z tytułu zatrudnienia w MOSiR.

 

Cała ekipa, w której brak nawet jednego zawodnika z Mikołowa to zawodnicy z miast, gdzie dawno zaprzestano sponsorować z miejskich funduszy sport wyczynowy.

 

Chcemy zaznaczyć, że treningi w grupach młodzieżowych w sekcji tenisa stołowego faktycznie prowadzą osoby pod nadzorem kierownika sekcji Adama Michalika. Osoby te nie otrzymują żadnego wynagrodzenia za prowadzenie zajęć z dziećmi. Z całą tą sytuacją za sprawą naszej licznej korespondencji jest zapoznany burmistrz i to on akceptuje obecny stan finansowo-prawny panujący w sekcji tenisa stołowego AKS Mikołów.

 

Rodzice

Czytany 227 razy Ostatnio zmieniany Środa, 12 wrzesień 2018 09:36

Nasza Gazeta

EKO POWIAT