Nasza Gazeta

Ulica Mała, problem duży

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Dział:: WYDARZENIA

O dzikach, kleszczach i staroście powiatowym rozmawiamy z Mirosławą Lewicką, radną Powiatu Mikołowskiego, lekarzem weterynarii.

 

- Coraz częściej nasi Czytelnicy alarmują o bliskich spotkaniach z dzikami. Nawet nie chodzi o to, że boją się tych zwierząt, ale że zostali sami z tym problemem. Dziki pokonały starostę?

- Wszystko na to wskazuje. Od początku kadencji zwracaliśmy wielokrotnie uwagę na ten problem. Można powiedzieć, że poprzez przerzucanie się sprawą dzików między gminami a starostwem, różnicami w interpretacji przepisów i brak zdecydowanych działań ze strony starosty dziki wygrywają. Ale trzeba też pamiętać, że to my wkraczamy na ich teren. Pola, łąki przekształcamy w tereny budowlane i powstają kolejne osiedla, domy. Zabieramy dzikom miejsca, na których do tej pory żyły. Tak się dzieje teraz np. w Śmiłowicach. Stado po prostu przeniosło się między ludzi, a właściwie to ludzie zamieszkali na terenach bytowania dzików. Inna sprawa to wzrost populacji dzików na skutek wielu czynników np. z powodu wzrostu estrogenów w pożywieniu, którym żywią się dziki (kukurydza, resztki ze śmietników) zwiększa się liczebność miotów w ciągu roku. Skala problemu w naszym powiecie jest duża. Dziki powodują nie tylko szkody w użytkach rolnych, zniszczenia na polach, łąkach czy w naszych ogródkach, ale także są sprawcami wypadków drogowych.

 

- Co mamy zrobić, jeśli staniemy z dzikiem oko w oko?

- Należy cicho i spokojnie zejść mu z drogi. Na pewno nie wolno dzika straszyć, bo może w sytuacji zagrożenia zaatakować szczególnie locha w obronie swoich młodych.

 

- Dzikowi można zejść z drogi, ale nie da się ustąpić miejsca kleszczom. Jak postępować z tymi groźnymi roztoczami?

- Trzeba uważać, bo kleszcze buszują przez cały rok. Można je przywlec do domu nawet na drzewku bożonarodzeniowym. Jeżeli mamy zwierzęta to musimy im cały rok podawać preparaty przeciwkleszczowe w postaci doustnych tabletek, spot-on do zakropienia na skórę czy też obroży. Kleszcze przenoszą nie tylko boreliozę, ale także inne choroby, groźne dla nas i naszych zwierzaków. Preparaty chroniące przed tymi owadami trzeba dobierać do sytuacji. Inne dostanie pies stróżujący, inne czworonogi przebywające z nami blisko w domu. Pamiętajmy o tym, bo lepiej zapobiegać niż leczyć.

 

- Ale udało się zaczipować większość psów w powiecie…

- Tak. Psa można zaczipować bezpłatnie, m.in. w Mikołowie. I liczba bezdomnych znacząco zmalała, bo jak się komuś zgubi pupil, bo zaraz odnajdują właściciela.

 

- Należy pani do radnych, którzy często zajmują się sprawami drażniącymi starostę.

- Ja nikogo nie chcę drażnić, ale poważnie traktuję obowiązki radnej. Moje ostatnie pytania do starosty spotkały się z dość dziwną reakcją władz powiatu. Zapytałam o proste sprawy, a w odpowiedzi usłyszałam, że trzeba by przejrzeć tony dokumentów i całe starostwo musiałoby porzucić swoje zajęcia, aby zaspokoić moją ciekawość.

 

- O co Pani pytała?

- O trzy rzeczy. Po pierwsze, ile w tej kadencji uzyskał powiat z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych i prawnych. Po drugie, ile wydaliśmy na inwestycje, główne drogowe. I po trzecie, ile pomocy finansowej udzieliły gminy starostwu na poszczególne zadania oraz ile przekazał powiat gminom.

 

- Nie powinni mieć dużo roboty z udzieleniem odpowiedzi na te pytania, bo trudno mówić o jakieś gorączce inwestycyjnej w powiecie mikołowskim.

- Też tak myślałam, że nie będzie problemu. Tymczasem starosta w odpowiedzi nakazał mi wykazanie interesu publicznego, bo inaczej informacji nie dostanę. I teraz zachodzę w głowę o co tak naprawdę staroście chodziło. Może o ulicę Małą w Paniowach…

 

- Co się dzieje na Małej.

- Katastrofa. Grunt należy do skarbu państwa, ale jest to ulica miejska. Choć trudno ją tak nazwać, bo to polna droga, pełna dziur, która w czasie ulewy zamienia się w rwący potok. Karetka tędy nie przejedzie. Pokazałam na sesji jak wygląda ta ulica i podwórka mieszkańców podczas deszczu. Zimą jest jeszcze gorzej. Mamy XXI wiek. Zbudowanie utwardzonej drogi nie powinno stanowić aż takiego problemu. Mieszkańcy sami by to zrobili, ale nie mogą, bo to droga miejska na państwowym gruncie. Trochę wstyd, że w metropolii są jeszcze takie miejsca, jak ulica Mała w Paniowach.

 

Rozmawiała: Beata Leśniewska

Czytany 347 razy Ostatnio zmieniany piątek, 10 sierpień 2018 09:51

Nasza Gazeta

EKO POWIAT