Nasza Gazeta

Sztama na wokandzie?

Oceń ten artykuł
(1 głos)
Dział:: WYDARZENIA

Bohaterka naszego artykuł „Układ zamknięty” wytoczyła prywatny akt oskarżenia przeciwko policjantom, którzy - jej zdaniem - ją pobili i upokorzyli. Kiedy zachorowała i nie stawiła się na jedną z rozpraw, choć przedstawiła zwolnienie lekarskie sędzina mikołowskiego sądu ukarała ją grzywną w wysokości tysiąca złotych.

Od dawna żaden nasz artykuł nie wywołał tylu emocji, co „Układ zamknięty” z ubiegłego miesiąca.

Po tej publikacji zgłosiło się wielu Czytelników, którzy też chcą się podzielić swoimi „przygodami” z mikołowskim wymiarem sprawiedliwości.

Zapowiada się ciekawa seria. W tym wydaniu wracamy do sprawy Ilony. Przypomnijmy, że cztery lata temu, późnym wieczorem w Walentynki, wezwała policję, ponieważ szedł za nią mężczyzna. Znała go i jego porywczy charakter, zwłaszcza po alkoholu. I dlatego poprosiła o pomoc. Dwóch policjantów przyjechało na mikołowski rynek i zajęło się… Iloną. Została poturbowana. Zatrzymano ją na mikołowskiej komendzie, a później przewieziono na policyjny „dołek” do Gliwic. Po tym wszystkim zbadał ją lekarz, który stwierdził, m.in. stłuczenie klatki piersiowej oraz podbiegnięcia krwawe i zasinienia ramion, nadgarstków, ud, kolan i podudzi. Sprawa trafiła do mikołowskiego sądu. Ilona została oskarżona o… pobicie i znieważenie policjantów. Sędzina uniewinniła ją z tych zarzutów, ale skazała za coś innego. Ilona została uznana winną „spowodowania niepotrzebnej czynność w postaci interwencji funkcjonariuszy policji”. Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich, który wniósł do Sądu Najwyższego w Warszawie wniosek o kasację wyroku mikołowskiego sądu ze względu na rażące naruszenie przepisów prawa procesowego.

Wyrok już zapadł. Z tego, co wiemy, Sąd Najwyższy anulował wyrok mikołowskiej sędziny.

Wrócimy do tematu za miesiąc, kiedy dostaniemy pisemne uzasadnienie wyroku. Sprawa Ilony ma też wątek równoległy. Podczas rozprawy sędzina dała wiarę jej słowom, że to nie ona znieważyła i pobiła policjantów, lecz było na odwrót. Są też wyniki obdukcji lekarskiej. To powinno wystarczyć, aby na ławie oskarżonych zasiedli funkcjonariusze, ale mikołowski prokurator nie postawił im zarzutów. Ilona nie dała jednak za wygraną. Przygotowała prywatny akt oskarżenia. Proces toczy się w Mikołowie i też prowadzi go sędzina. W lutym u Ilony nasiliły się objawy choroby. Poszła do lekarza, którzy wykluczył jej udział w najbliższej rozprawie. Sąd nie uznał jednak tego zwolnienia. Ilona została ukarana grzywną w wysokości 1 tys. zł. Trudno zrozumieć taką decyzję. Większość sądów respektuje zwolnienia od „normalnych” lekarzy, zwłaszcza kiedy choruje oskarżyciel, któremu przecież nie zależy na mataczeniu i przeciąganiu procesu. Sędzina zażądała jednak zaświadczenia od lekarza sądowego. Pełnomocnik Ilony argumentował, że w jej stanie nie powinna zbyt dużo jeździć. Sędzina była jednak nieugięta. Najbliższy lekarz z listy dostępnej na stronie Sądu Okręgowego przyjmował w Bytomiu.

A tu kolejna niespodzianka. Zgodnie z artykułem 18 ustawy o lekarzu sądowym, koszt wystawienia zaświadczenia finansuje budżet państwa. Kartka na drzwiach gabinetu w Bytomiu, świadczyła, że jest inaczej. Lekarz wywiesił informację, że usługa jest płatna.

Ilona szukając w sądzie sprawiedliwości powoli staje się ofiarę tego systemu.

Jerzy Filar

Czytany 389 razy Ostatnio zmieniany Wtorek, 13 marzec 2018 11:33

Nasza Gazeta

EKO POWIAT