Nasza Gazeta

Wolę blondynki od Biedronia

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Dział:: WYDARZENIA

Jakiś czas temu w ramach śląskiego tournee w Mikołowie wystąpił Robert Biedroń, prezydent Słupska i medialny celebryta. Dostaliśmy kilka telefonów od Czytelników oburzonych, że nie zapowiedzieliśmy ani nie zrelacjonowaliśmy tego wiekopomnego wydarzenia.

A niby dlaczego mamy lansować Biedronia? Jako prezydent Słupska zasłynął z tego, że jeździ do pracy na rowerze, a w urzędzie pościągał portrety Jana Pawła II. Jedno i drugie nam nie imponuje. Rządzenie idzie mu średnio. Słupsk boryka się z wieloma problemami, a prezydentowi miasta zarzuca się, m.in. nietrafione i przeszacowane inwestycje. Nie widzimy żadnego powodu, aby marnować miejsce w gazecie na roztrząsanie słupskich problemów. Ale atrakcyjność Biedronia nie polega przecież na tym, że jest samorządowcem. To postać z telewizora. Jest pierwszym w Polsce politykiem, który przyznał się do homoseksualizmu. I od razu pokochały go za to media. Poza tym jest też wygadany. Dla żądnych sensacji dziennikarzy nie ma lepszego bohatera, niż czarujący gej na publicznym stanowisku. My podchodzimy do tych spraw inaczej. Jesteśmy poprawni politycznie i wolni od uprzedzeń. Geje na świeczniku nas nie dziwią i nie szokują. Nie wolno ich dyskryminować, ale też nie ma powodu, aby poświęcać im więcej uwagi. Ostatnio pojawiły się plotki, że Biedroń, niesiony falą medialnej popularności, chce zostać prezydentem Polski. Coś jest na rzeczy, bo z jakiego innego powodu, niż kampania wyborcza, miałby przyjechać na występy do Mikołowa? Z tego co wiemy, uczestnicy spotkania zachowali się kulturalnie. Nikt nie zapytał - gdyby prezydenckie plany miały się spełnić - o pierwszą damę (pierwszego dżentelmena?). Jest to ciekawy problem, bo protokół dyplomatyczny został przygotowany z myślą o parach mieszanych. Dzięki Robertowi Biedroniowi światowe życie polityczno-towarzyskie nabrałoby nowego wymiaru, a Polską zachwyciłyby się lewicowo-liberalne media. Podczas spotkania w Białym Domku sala sesyjna dosłownie pękała w szwach. Spotkanie z politykiem-celebrytą przyciągnęło śmietankę towarzyską miasta i okolic. Tym bardziej proszę nas docenić, że odważyliśmy się na bojkot spotkania z tak sławnym człowiekiem. Nie znaczy to, że nie będziemy pisać o żadnym telewizyjnym bohaterze, który zawędruje w nasze okolice. Chętnie zrelacjonujemy wizytę, m.in. Dody, Alicji Balchedy-Curuś albo Karoliny Szostak. Kryterium jest proste. Jak podpowiada filmowa klasyka mężczyźni wolą blondynki. A piszący te słowa jest facetem.

Czytany 325 razy Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 12 marzec 2018 10:23

Nasza Gazeta

EKO POWIAT