Nasza Gazeta

Kurator już się zbliża?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Dział:: WYDARZENIA

I tak już skomplikowana sytuacja w AKS Mikołów, gmatwa się coraz bardziej. Pod koniec stycznia Krajowy Rejestr Sądowy odmówił wpisania Krzysztofa Janeczka, jako prezesa i zakwestionował legalność jego władzy w klubie. Kto rządzi w AKS? Tego nie wie nikt. Kadencja starego, legalnego zarządu upłynęła w czerwcu 2015 roku, a w świetle prawa Krzysztof Janeczek jest prezesem-samozwańcem. Miejska kasa płynie do klubu, jakby nigdy nic.

Mikołów dopłaca do swoich klubów sportowych ponad milion złotych rocznie. Około 400 tys. zł przypada na AKS. Jak na branżę sportową nie są to wielkie pieniądze, ale suma warta jest grzechu. Kto zgrzeszył? Pisaliśmy już o perypetiach największego klubu w powiecie. Wracamy do tematu, ponieważ pojawił się ważny pretekst. W styczniu Sąd Rejonowy Katowice-Wschód odmówił wpisania Krzysztofa Janeczka do KRS. Sam zainteresowany raczej się tym nie przejął. Nie zrobiło na nim wrażenia kilka wcześniejszych wyroków sądowych. Poproszony o komentarz, Krzysztof Janeczek powiedział nam w sierpniu, że: „Uchwały Walnego Zebrania Członków są ważniejsze, niż sam wpis do KRS. Dla skuteczności działania uchwał nie jest potrzebny wpis do KRS”.

Aby zrozumieć, dlaczego najnowsza decyzja sądu powinna nieco ostudzić ten optymizm, warto w telegraficznym skrócie przypomnieć historię i tło konfliktu.

W czerwcu 2015 roku kończyła się kadencja starego zarządu AKS Mikołów. Zwołane Walne Zebranie Członków. Spotkanie nabrało nieoczekiwanego obrotu. Przyszło sporo ludzi, którzy nie należeli do stowarzyszenia AKS. Zgodnie ze statutem nie powinni brać udziału w wyborach władz, ale głosowali. Dzięki nim Krzysztof Janeczek został prezesem. Teoretycznie, w takiej sytuacji miasto powinno wstrzymać dotację do klubu. Na ratunek przyszli jednak „starzy” prezesi, figurujący w KRS. Choć nie mieli już realnej władzy w AKS, dla dobra sportowców zgodzili się podpisać i firmować umowę z Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji, który dzieli w mieście kasą na sport. Równoległe skierowali sprawę do sądu. Sąd Rejonowy w Katowicach wydał wyrok unieważniający wybór Krzysztofa Janeczka na prezesa AKS. To orzeczenie podtrzymał 2 marca ubiegłego roku Wydział Gospodarczy Odwoławczy Sądu Okręgowego w Katowicach. W tej sytuacji Krzysztof Janeczek wykonał dosyć zaskakujący ruch. W dzień po ogłoszeniu niekorzystnego dla siebie wyroku zwołał Walne Zgromadzenie Członków AKS. Pojawiły się 72 osoby z 124 uprawnionych do głosowania. Janeczek bez problemu został prezesem. To wystarczyło, aby MOSIR podpisał z nim umowę na finansowanie klubu. Tę pozorną legalność władzy w AKS podważa jednak styczniowe orzeczenie sądu.

- Nie można uznać, że osoby wybrane w skład zarządu w dniu 23.06.2015 posiadały mandat do sprawowania swoich funkcji oraz, że mogły zwołać Walne Zgromadzenie Członków zgodnie z przeprowadzoną procedurą na dzień 3.03.2017r. - można przeczytać w uzasadnieniu odmowy aktualizacji zapisów do KRS.

Inaczej mówiąc sąd stoi na stanowisku, że zarząd klubu wybrany w 2015 roku nie może pełnić swoich funkcji, a skoro tak, to nie mógł on legalnie zwołać Walnego Zebrania dwa lata później. Zapytaliśmy, co zamierza w tej sytuacji zrobić burmistrz Mikołowa.

- Nie jestem ani za „starym”, ani za „nowym” zarządem. Jestem za sportowcami, którzy nie mogą cierpieć z powodu zamieszania na szczytach klubowej władzy - mówi dyplomatycznie Stanisław Piechula.

Oznacza to, że w zasadach finansowania nic się nie zmieni. Na początku lutego prawnicy magistratu i MOSiR-u przygotowali opinię dotyczącą skutków odmowy wpisu przez sąd rejestrowy. Mówią mniej więcej to samo, co Krzysztof Janeczek w komentarzu dla nas sprzed kilku miesięcy.

- Ujawnienie członków organów stowarzyszenia w KRS ma charakter jedynie deklaratoryjny, a więc pozostający bez wpływu na prawną skuteczność samego aktu wyboru tych osób - na prawną skuteczność uchwał Walnego Zebrania Członków. (…) W zaistniałym stanie faktycznym i prawnym wykluczona jest zatem możliwość kwestionowania wyboru członków organów stowarzyszenia AKS Mikołów dokonanego mocą uchwał jego Walnego Zebrania Członków z dnia 3 marca 2017r. tak długo, jak długo uchwały te pozostają w obrocie prawnym tzn. nie zostaną uchylone przez sąd - twierdzą miejscy prawnicy.

Innymi słowy, dla magistratu odmowa wpisu do KRS to za słaby argument. Wrażenie zrobiłoby dopiero uchylenie przez sąd uchwał podjętych przez Walne Zebranie AKS w marcu z 2017 roku. Ale co tu jest do uchylania, skoro - zdaniem sądu - Walne zostało zwołane przez osoby, które nie miały do tego prawa.

Sprawą zainteresował się Przemysław Marek, radny powiatowy. Na początku stycznia skierował on pismo do dyrektora MOSiR-u z prośbą o wyjaśnienie zasad współpracy finansowej i organizacyjnej z AKS. Do dziś nie dostał żadnej odpowiedzi.

Kontrowersje związane z nową władzą w klubie dotyczą nie tylko finansów i kwestii prawnych. Sekcja tenisa stołowego jest najlepszym przykładem zmian, jakie zachodzą w AKS. Zgodnie ze statutem „klub jest organizacją społeczną zajmującą się nieodpłatnie propagowaniem i organizowaniem wychowania fizycznego i sportu dla społeczności lokalnej”. Tymczasem w pierwszym składzie ping-pongistów trudno znaleźć zawodników z Mikołowa. Trzon drużyny tworzą zawodnicy z Rudy Śląskiej. Z kolei na swoim profilu społecznościowym Krzysztof Janeczek chwali się, że wzmocni sekcję piłkarską zawodnikiem z Ghany. Klub utrzymuje się tylko z miejskiej dotacji.

Jaki jest sens, aby mikołowscy podatnicy finansowali marzenia sportowców z sąsiednich miast albo egzotycznych krajów.

I tak już skomplikowana sytuacja, robi się coraz bardziej pogmatwana. Kolejne wyroki sądów podważają legalność obecnych władz klubu. Krzysztof Janeczek nic sobie z tego nie robi. Władze miasta robią dobrą minę do złej gry i udają - jak wierni kibice po przegranym meczu - że nic się nie stało. Jest jedno wyjście z tej sytuacji. Nadzór nad powiatowymi stowarzyszeniami sprawuje starosta powiatowy. W lipcu ubiegłego roku Henryk Jaroszek zwrócił się do sądu o powołanie kuratora dla AKS. Nieoficjalnie mówi się, że takiej misji mógłby się podjąć jeden z mikołowskich adwokatów. Tylko kurator mógłby skutecznie i zgodnie z prawem zwołać Walne Zebranie Członków. Od lipca minęło już jednak sporo czasu, a decyzji nie ma. Z tego, co wiemy, sprawa utknęła w miejscu z powodu zmian organizacyjnych w katowickim sądzie. W tej sytuacji starosta może i powinien ze względu na wagę społeczną problemu, jeszcze raz zwrócić się do sądu z prośbą o pilne decyzje.

Jerzy Filar

 

Przemysław Marek, radny powiatowy z Mikołowa
Zbliżają się obchody 95. rocznicy powstania AKS. To ważna uroczystość nie tylko dla członków i sympatyków klubu, ale dla mieszkańców całego miasta i powiatu. Nie możemy świętować tego jubileuszu w atmosferze podejrzeń I nieufności. Finansowe i prawne problemy AKS wymagają pilnego i pełnego wyjaśnienia.

Czytany 2164 razy Ostatnio zmieniany Wtorek, 13 luty 2018 16:36

Nasza Gazeta

EKO POWIAT