Nasza Gazeta

M-ów (Miasto ze snów)

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Dział:: KULTURA I ROZRYWKA

Nasza Redakcja miała okazję porozmawiać z Sebastianem Salbertem - Rahimem, raperem, producentem muzycznym, właścicielem agencji MaxFloRec, członkiem zespołu Pokahontaz, od dzieciństwa związanym z Mikołowem.

- Z czym kojarzy Ci się Mikołów?
- Mikołów jest miejscem, w którym zapuściłem korzenie. Jak wiadomo pochodzę z Katowic. Właśnie tam spędziłem pierwsze lata mojego życia. Od piątego roku życia mieszkam tutaj. Tu się wychowałem, spędziłem wiele pięknych chwil, tych niepięknych również, dlatego czuję się związany z tym miastem.

- Mikołów ma jakiś wpływ na twoją twórczość?
- Nigdy nie miałem w zwyczaju pisać treści związanych z lokalnym patriotyzmem. Raczej nie mówię za dużo na ten temat, chociaż napisałem numer pod tytułem „M-ów (Miasto ze snów)”, który traktuje o moim mieście. Jest również utwór o moich korzeniach zatytułowany „Habitat”, z płyty zespołu Pokahontaz, w którym również pokazuję to miasto.

- Czy miasto bardzo się zmieniło od kiedy zacząłeś swoją karierę? Czy na początku były jakieś miejsca, w których mogłeś grać koncerty?
- Miejsce bardzo się zmieniło. Sam Domek Harcerski, który mamy za plecami, na przestrzeni lat przeszedł wielką metamorfozę z małej budeczki, w której zbierali się harcerze, przy której organizowane były mecze koszykówki i okazyjne koncerty do okazałego budynku w samym centrum parku. Na początku trudno było w Mikołowie znaleźć odpowiednie miejsce na koncert, a także do organizowania imprez hip-hopowych. Razem z moimi kolegami staraliśmy się organizować te imprezy na własną rękę. Koncerty także. Pierwsze z nich grałem na świetlicy mojego technikum podczas imprez szkolnych.

- Czy koledzy ze szkoły przychodzą na koncerty?
- Dorastałem w czasie, kiedy bardzo mało ludzi słuchało hip-hopu. W samej szkole czy klasie była naprawdę mała liczba takich osób. Razem z kolegami staraliśmy się przekonać ludzi do tego typu muzyki. Nie było to łatwe. Mimo tego na ostatniej trasie promującej album „REset” pojawiło się wielu starych znajomych, z którymi spotykałem się tutaj i razem tworzyliśmy kulturę hip-hopu w Mikołowie.

- Czy młodzi ludzie przychodzą na koncerty?
- I tak, i nie. Dotychczas były to osoby w przedziale wiekowym od 16 do 25 lat, z nielicznymi wyjątkami. Po ostatnim albumie, w stylu oldschoolowym pojawiły się osoby powyżej 25 lat, a nastolatków wywiało na koncerty młodszych artystów. To bardzo miło widzieć starsze osoby, które także interesują się naszą muzyką.

- Jak wspominasz swoją młodość związaną z Mikołowem?
- Kilka razy w młodości wyjeżdżałem z Mikołowa i próbowałem swoich sił w innych miejscach, jednak bardzo szybko zaczynałem tęsknić i wracałem. Na „obczyźnie” wytrzymywałem maksymalnie pół roku, jednak to Mikołów pokochałem. Miasto jest specyficzne; jest małe i dzięki temu jest tu więcej spokoju i mniej chaosu i pędu, które nie są moimi sprzymierzeńcami.

- Masz jakieś miejsce w Mikołowie, które chętnie odwiedzasz lub do niego wracasz?
- Park z Domkiem Harcerskim jest miejscem, w którym przebywałem praktycznie codziennie, bo chodziłem do szkoły, która znajdowała się na jego terenie. Bardzo miło wspominam mecze rozgrywane z kolegami czy zjazdy na sankach lub nartach z pobliskich górek. Później, gdy infrastruktura się rozwinęła mieliśmy więcej możliwości, by spędzać miło czas, na przykład idąc na basen czy boisko.

- Skąd czerpiesz inspirację?
- W zasadzie zewsząd. Nie ma dla mnie jednego punktu odbiorczego, bo staram się mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Czasem zainspiruje mnie jakieś słowo, ciekawa myśl filozoficzna, książka, którą przeczytam czy też film albo rozmowa. Często inspiruje mnie natura; przebywam w lesie czy nad morzem, gdzie odrywam się od życia codziennego i jego biegu i właśnie tam czekają ciekawe impulsy, które przyjmuję i potem przerabiam na kawałki.

- Czy teksty kierujesz do jakiejś konkretnej grupy? Może do konkretnego przedziału wiekowego?
- Teksty kieruję przede wszystkim do ludzi myślących. Najwięcej utworów piszę z perspektywy 30-parolatków, bo ta tematyka jest mi najbliższa. Jednak niejednokrotnie spotykamy się z bardzo młodymi ludźmi, którzy rozumieją co do nich mówimy i to jest bardzo miłe, że pomimo wieku oni zagłębiają się mocno w te teksty. Wiem, że wraz z dorastaniem będą rozumieć z nich coraz więcej, ale myślę, że młodzi ludzie potrzebują czasem czegoś więcej niż tylko imprezy i marzenia o high life.

- Czy jest coś, co chciałbyś przekazać swoimi utworami?
- Należę do twórców, którzy stawiają na przesłanie. Nie stawiam tylko na formę, ale też na treść i jest to dominujący aspekt mojej twórczości.

- Wasze teksty są bardzo dobre językowo. Czy lubiłeś język polski w szkole?
- Tak. Swoją przygodę z językiem polskim na wyższym poziomie zacząłem w technikum. Nigdy nie lubiłem czytać i to zmieniło się dopiero po szkole, gdy nie czytałem z przymusu. Lektury często trzeba wykorzystywać w wypracowaniach, lecz zamiast tego zacząłem wykorzystywać swoje własne przemyślenia. Stwierdziłem, że nie będę pisać na tematy, które są mi dalekie, ale o rzeczach mi bliższych. Okazało się, że kiedy zacząłem używać do wypracowań swoich przemyśleń lub cytatów, moja polonistka doceniła moje starania i moje oceny znacznie się poprawiły. Przez takie pisanie mogłem wyrazić siebie i nie iść według określonego schematu. Uważam, że jest to bardzo dobry kierunek samorozwoju jednostki. Bardzo szanuję te docenienie mnie przez nauczyciela.

- A teraz coś czytasz? Masz jakieś ulubione tytuły?
- Zacząłem czytać w wieku mocno dojrzałym i sięgałem po tytuły, które wtedy mnie interesowały. Była to tematyka fantasy, a wiadomo, że te książki nigdy nie należały do kanonu naszych lektur, więc moje zainteresowania nie pokrywały się wcześniej z tymi szkolnymi. Nieco później mój przyjaciel zaczął polecać mi tytuły klasyczne ze szkoły średniej, których wcześniej nie byłam w stanie zrozumieć. Dopiero wtedy byłem w stanie je docenić i odnaleźć ich prawdziwą wartość.

- Czy ewoluujesz muzycznie w jakimś określonym kierunku?
- Ciężko jest mi odpowiedzieć w tym momencie, po wydaniu nowego albumu, ale nie zamierzam poprzestać i ciągle idziemy do przodu.

- Znasz jakieś składy z Mikołowa, które chciałyby zaistnieć na scenie?
- Nie znam nazw, ale na szczęście w Mikołowie, dzięki inicjatywie obywatelskiej, powstało miejsce, które nazywa się Krawczyka XXI. Jest to typowa próbialnia, która zrzesza muzyków z Mikołowa i okolic. Trenują tam, ćwiczą i rozwijają się. Wiem też, że tamtejsza ekipa organizuje coroczne imprezy, by pokazać młodych, tworzących tam muzyków. Podejrzewam, że w okolicach wakacji organizowany będzie kolejny event, więc zachęcam, bo właśnie tam można dokładnie zapoznać się z twórczością naszych lokalnych twórców.

- Którą współpracę najlepiej wspominasz?
- Z każdym pracuje się inaczej. Bardzo dobrze pracuje mi się z Fokusem i nie ukrywam, że jest to dla mnie najważniejsza współpraca. Mimo tego, nie zamykam się i lubię współpracę z innymi. Najprzyjemniej nagrywa mi się kawałki z ludźmi, których szanuję za ich twórczość, a także która mi się podoba.

- Co myślisz o nowej scenie hip-hopowej?
- Gatunek mocno ewoluował. Powstała jego odnoga, która nie do końca mnie przekonuje. Są wyjątki, jednak nie jest to coś, czego słucham namiętnie. Podczas gdy gatunek się rozwijał, my poszliśmy w swoją stronę, idąc pod prąd i wracając do naszych korzeni, robiąc muzykę podobną do tej, na której się wychowaliśmy i która jest najbliższa naszym sercom.

- Masz jakieś zagraniczne wzorce?
- Na tym etapie tworzenia już nie szukam wzorców. Potrzebowaliśmy ich, gdy byliśmy młodzi, nasz kierunek nie był sprecyzowany. Naszym autorytetem był wtedy Kaliber 44, który był pierwszym zespołem tworzącym taką muzykę po polsku. Później zaczęliśmy wykształcać własny kierunek, no a to, co słychać dzisiaj, to jego kontynuacja.

- Więc czego słuchasz?
- Głównie dobieram muzykę do nastroju. Czasem, gdy potrzebuję skupienia, słucham czegoś spokojnego, a gdy prowadzę samochód, lubię posłuchać muzyki klasycznej. Słucham też największych pionierów jak Louis Armstrong; szukam tego, czym zachwycali się ludzie w tych twórcach i w większości przypadków udaje mi się do tego dotrzeć. Bardzo lubię swing jazz i ostatnio odkrywam jazz. Nie zamykam się, ale nie słucham za dużo popularnej muzyki, komercyjnej. Lubię muzykę z przesłaniem, z ambitniejszym tekstem. Nie lubię też muzyki na siłę udziwnionej, której twórcy robią wszystko, by tylko zwrócić na siebie uwagę.

- Szykujesz jakieś koncerty w Mikołowie?
- Występujemy tutaj średnio raz do roku. Ostatni koncert odbył się na początku marca w ramach trasy „REset Tour”. Myślę, że następny koncert zagramy po wydaniu kolejnego materiału.

- Masz poza muzyką jakieś hobby, które mogłoby ją zastąpić?
- Podróże są rzeczą, którą lubię robić w życiu najbardziej. Najchętniej zajmowałbym się czymś, dzięki czemu mógłbym zwiedzać, podziwiać i eksplorować świat.

- Kim zostałbyś, gdybyś nie był raperem, producentem?
- Tak naprawdę od dziecka chciałem zostać informatykiem i pisać programy. Był to kierunek, w którym szedłem, ale gdzieś po drodze mi przeszło. Pojawiła się muzyka i stwierdziłem, że to właśnie z nią widzę siebie bardziej.

- Dziękujemy!

Czytany 335 razy Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 11 czerwiec 2018 10:36

Nasza Gazeta

EKO POWIAT